Tatry są bardzo niebezpieczne.

Tatry są bardzo niebezpieczne. post thumbnail image

Tatry to nasze rodzime góry. Nie mniej jednak są bardzo niebezpieczne.

Każdego roku w Tatrach dochodzi do kilkuset wypadków. Część z nich jest niestety śmiertelnych. Wiele z nich można by uniknąć, gdyby każdy turysta znał zasady bezpiecznego poruszania się po wysokich górach. Niestety, wiele osób, które wyruszają w góry nie jest świadoma zagrożeń, jakie niesie ze sobą turystyka wysokogórska. Są miejsca w Tatrach, w których częściej dochodzi do wypadków. Przyczyny tych śmiertelnych wypadków w górach bywają różne: poślizgnięcie i upadek w przepaść, uderzenie kamieniem, wyładowania atmosferyczne w czasie burz, lawiny. Czasem są to schorzenia, które przy wysiłku i zmianie ciśnienia bywają śmiertelne, a niekiedy niska odporność na wiatr i zimno też powoduje zagrożenie śmiertelne. Wyruszając w góry należy pamiętać o podstawowym wyposażeniu, takim jak: mapa i przewodnik, latarka, czapka, rękawiczki, ciepły sweter lub polar, nieprzemakalna kurtka, telefon komórkowy, podręczna apteczka pierwszej pomocy i oczywiście napoje i jedzenie. Nie każdy rozumie, że czapka i ciepły sweter potrzebne są w Tatrach nawet w lecie.

Tatry i lawiny.

Dziesięć lat temu potężna lawina śnieżna, która zeszła ze zbocza Rysów w Tatrach, porwała grupę licealistów z Tych. Lawina przysypała dziewięciu uczestników wycieczki, tylko jedna osoba przeżyła. Lawina sprzed 10 lat to najtragiczniejsze zdarzenie w historii tatrzańskiej turystyki. Jak wspominają ratownicy, ogrom i okoliczności tej tragedii uniemożliwiały podjęcie działań.

Potężna lawina porwała uczestników wycieczki

Lawina, która zeszła 28 stycznia 2003 roku, porwała pod Rysami wycieczkę z Uczniowskiego Klubu Sportowego „Pion”, działającego przy I LO w Tychach. Trzynaścioro osób, w tym dwoje dorosłych opiekunów, mimo obowiązującego wówczas umiarkowanego – II stopnia zagrożenia lawinowego, podjęło ryzyko wejścia na największy w Polsce szczyt liczący 2503 m n.p.m.

Tej tragedii można było uniknąć.

Lawina została najprawdopodobniej wyzwolona przez samych turystów pod wierzchołkiem Rysów. Masy spadającego śniegu były tak ogromne, że czoło lawiny załamało lód na Czarnym Stawie i pogrzebało w nim większość ofiar. Trudne warunki atmosferyczne uniemożliwiły dalsze poszukiwania tego samego dnia.

W dniu tragedii ratownicy TOPR zdołali odkopać spod lawiny zaledwie troje turystów: martwego 21-latka oraz dwoje rannych licealistów – dziewczynę i chłopaka, który, nie odzyskawszy przytomności, zmarł w szpitalu. Nie udało się wówczas odnaleźć sześciu pozostałych pod śniegiem osób: 37-letniego opiekuna grupy oraz pięciorga licealistów w wieku 17-18 lat.

Ciała odnaleziono kilka miesięcy później

Kiedy 13 maja, kiedy odtajał lód w Czarnym Stawie, odnaleziono zwłoki 17-latka, a 5 czerwca z wody wyłowiono ciało następnego licealisty. 7 czerwca płetwonurkowie odnaleźli w stawie zwłoki dziewczyny i chłopaka. Dzień później wyłowiono z wody zwłoki opiekuna grupy.

W kwietniu 2006 r. Sąd Okręgowy w Katowicach skazał drugiego opiekuna wycieczki tyskich licealistów, nauczyciela geografii Mirosława Sz., na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Podczas procesu Sz. przyznał się do popełnienia podczas organizacji wyprawy błędów, których konsekwencją była śmierć ośmiorga jej uczestników. W uzasadnieniu wyroku skład sędziowski podkreślił, że Mirosław Sz. jako kierownik wycieczki dopuścił się wielu zaniedbań i w ten sposób nieumyślnie sprowadził niebezpieczeństwo zagrożenia zdrowia i życia jej uczestników.

Ratownicy górscy ciągle i zawsze przypominają, że wychodząc w góry podczas zagrożenia lawinowego, należy być odpowiednio przygotowanym: poza zimowym ubiorem doświadczeniem w turystyce górskiej, należy mieć ze sobą odpowiedni ekwipunek, tj. detektor lawinowy, sondę i łopatkę.

Czas jest najważniejszy!

Ratownicy górscy często mówią, że przy ratowaniu ofiar lawin czas ma największe znaczenie. Największe szanse na przeżycie mają odkopani w ciągu 15 minut od chwili zasypania przez lawinę, w miarę upływu czasu szanse te szybko maleją i już po 35 minutach są znikome.

W razie wypadku należy dzwonić na numer alarmowy funkcjonujący na terenie całych polskich

gór: w Tatrach, Beskidach, Bieszczadach i Sudetach: +48 601 100 300.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powiązane